Molestowanie w taksówce – Czyli jak uprzykrzyć życie kierowcy

Jak pasażer może zniszczyć Ci życie?

Praca z ludźmi nigdy nie należała do najprzyjemniejszych i najłatwiejszych zajęć. Inaczej jednak będziemy odbierać pracę przy obsłudze klienta w biurze, inaczej na infolinii, a jeszcze inaczej, kiedy Twój klient jest pijanym pasażerem Twojego samochodu. Historia przedstawiona w tym artykule, choć wydaje się absurdalna, to wydarzyła się naprawdę.

36 letni Adam jest kierowcom aplikacji (Uber, Bolt lub Free Now – zostaliśmy poproszeni o nie podawanie szczegółów). Nie była to praca na pełny etat – pracuje weekendami swoim samochodem i dorabia rozwożąc ludzi. W tygodniu Adam pracuje w innej branży.

Zaczęło się niewinnie...

Noc z soboty na niedzielę to czas święty dla każdego kierowcy aplikacji. W sobotnie noce kursów jest najwięcej i najwięcej się na nich zarabia.

Adam jak co tydzień wyjechał na nockę i nic nie wskazywało na to żeby był to wyjatkowy wieczór.

Wyjechałem w sobotę o 23 i wszystko wyglądało tak jak zwykle. Różnych ludzi woziłem, uważam że z każdym, nawet z najbardziej roszczeniowym klientem idzie się dogadać. Jestem spokojnym człowiekiem i raczej unikam konfliktów. W swojej karierze miałem kilku (dosłownie kilku) pasażerów, przy których nie czułem się pewnie – zazwyczaj byli to naćpani młodzi mężczyźni – nigdy nie wiadomo co takiemu odbije do głowy.

Około 4 nad ranem podjechałem pod jedną z Łódzkich knajp, mój pasażer nazywał się Katarzyna. Na miejscu zastałem szczupłą, dosyć atrakcyjną brunetkę ok. 40 lat – była sama.

Rozpocząłem kurs, Kasia usiadła z przodu – całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się, nie była mocno pijana. Miałem wrażenie, że ze mną flirtuje i przyznam, że (być może niesłusznie) odwzajemniałem nieco ten flirt – ale bardziej w formie żartów.

Z rozmowy dowiedziałem się, że Kasia jest po rozwodzie z mężem, ma duży dom i mieszka w nim sama i pracuje jako radca prawny. Podjechaliśmy pod jej dom, więc zakończyłem zlecenie – podałem cenę (była to płatność gotówką). W tym momencie usłyszałem pierwszą propozycję.

Kasia zapytała, czy dam zaprosić się na nocną herbatę, zasugerowała że pewnie jestem zmęczony i powinienem zrobić sobie przerwę.

Zacznę więc od tego, że mam żonę i dzieci – jestem szczęśliwy w małżeństwie i nie szukam przygód, dlatego też grzecznie odmówiłem – podziękowałem za propozycję, ale powiedziałem Kasi, że mam żonę i dzieci – pokazałem jej obrączkę.

W tym momencie zupełnie zmienił się ton rozmowy, jakbym uderzył w jej czuły punkt. Z miłej, przyjemnej kobiety zmieniła się w roszczeniowe babsko. W pierwszej kolejności jednak usłyszałem, że ona przecież niczego nie proponuje i co ja sobie wyobrażam.

Przeprosiłem więc i wytłumaczyłem, że gdyby moja żona dowiedziała się o tym, że pijam herbaty u klientki w nocy, to mogłaby mieć do mnie o to pretensje.

Szantaż emocjonalny

W odpowiedzi usłyszałem, że zrobiłem jej przykrość i mam jeszcze szansę się zrehabilitować jeśli przystanę na jej propozycję.

Oczywiście ponownie odmówiłem i to był punkt zapalny. Katarzyna zaczęła być wobec mnie wulgarna, zwyzywała mnie od biedaków, zaczęła wypytywać o licencję taksówkarską – poprosiła żebym jej ją pokazał, więc to zrobiłem. Następnie było tylko gorzej – wyszła z samochodu, trzasnęła drzwiami i nawet nie myślała żeby zapłacić za kurs. Nieco się zdenerwowałem, również wysiadłem z samochodu i zawołałem za nią:

“Chwileczkę! Ma Pani do zapłaty 30 zł!”

Katarzyna stanęła i zaczęła się wykłócać, że kurs był nielegalny, że zadzwoni po policję bo (z tego co ona wie) ta aplikacja działa w szarej strefie – zaczęła mnie straszyć, że zna prokuratora i że mnie “załatwi” używając przy tym mnóstwa epitetów.

W końcu, po kilku minutach dyskusji otwarła drzwi samochodu, wyciągnęła torebkę i zaczęła w niej grzebać – ja również usiadłem za kierownicą.

Wyciągnęła z portfela 200 zł, zacząłem odliczać kwotę do wydania reszty, gdy nagle usłyszałem groźbę “pozwę Cię o molestowanie – zobaczysz”.

Oddałem Kasi resztę za kurs po czym ze spokojem i satysfakcją dodałem, że może śmiało oskarżać mnie o co chce, bo mam wideorejestrator, który nagrywa zarówno drogę jak i kabinę.

W tym momencie kobieta wybuchła, najpierw chciała mnie uderzyć – jednak ją powstrzymałem łapiąc ją za rękę, wtedy drugą ręką uderzyła całą siłą w wideorejestrator, który spadł najpierw na kokpit samochodu, a potem wturlał się gdzieś pod siedzenia.

Krzyknąłem, że jest nienormalna i że dzwonię po policję – wtedy kobieta zabrała resztę pieniędzy i opuściła pojazd ponownie trzaskając drzwiami.

Ja roztrzęsiony ruszyłem z piskiem opon przed siebie, pierwszy raz trafiła mi się taka sytuacja – w dodatku z udziałem kobiety. Trzęsły mi się ręce.

Po ok. 15 minutach stwierdziłem, że nie mam siły dalej jeździć i wróciłem do domu. Jeszcze długo później nie mogłem zasnąć, jako że była późna godzina nie miałem nawet z kim o tym pogadać. Jedyne co zdążyłem zrobić, to zgłosiłem tą sytuację do supportu aplikacji. W odpowiedzi otrzymałem automatyczny tekst zapewniający mnie o tym, że sprawa zostanie przekazana do odpowiedniego działu i jest w trakcie “weryfikacji”.

W końcu zasnąłem, a kiedy tylko się obudziłem opowiedziałem o wszystkim żonie – była równie zdziwiona jak ja poprzedniej nocy. Oczywiście cieszyła się, że sprawa jest “zamknięta”.

Niestety jednak nie do końca tak było. Jeszcze w niedzielę, gdy próbowałem zalogować się do aplikacji otrzymywałem komunikat, że moje konto jest zablokowane i mam skontaktować się z pomocą.

Nie mogłem tego zrobić, bo zarówno logując się przez stronę internetową czy aplikację w telefonie moje konto było nieaktywne lub zablokowane – nonsens. Napisałem maila do partnera, jednak w niedzielę nie pracowali.

W poniedziałek poszedłem do pracy, ok 11:00 dostałem telefon od żony, że była u nas policja i zostawiła wezwanie w celu złożenia wyjaśnień- byłem w szoku!

W tarapatach

Po pracy pojechałem na komendę i faktycznie chodziło o molestowanie seksualne – opowiedziałem więc policjantom swoją wersję wydarzeń.

Policjanci (mam wrażenie) nie wierzyli w moje słowa, w dodatku okazało się, że znalazł się świadek zdarzenia, który POTWIERDZA wersję Katarzyny. Nic dziwnego, w końcu faktycznie doszło do szarpaniny i dosyć głośnej wymiany zdań pod domem skarżącej – prawdopodobnie ktoś z sąsiadów pomyślał, że faktycznie mogło do czegoś dojść.

Nagle pomyślałem – hej! Przecież mam wideorejestrator! Zapewniłem więc policję, że dostarczę im nagranie. Poszedłem do samochodu, przyniosłem sprzęt. Oczywiście nie mogliśmy go podpiąć do policyjnego komputera, ponieważ zakazują tego procedury (ale z jakiegoś powodu mogłem zgrać nagranie na płytkę CD).

Wróciłem więc po ponad 2h do domu i od razu podłączyłem wideorejestrator do komputera… O zgrozo, zamarłem w momencie gdy komputer nie wykrył urządzenia – jak się okazało, wideorejestrator był uszkodzony.

Próbowałem użyć czytnika kart MicroSD, ale to również nie działało. Na ten moment nie miałem niczego co potwierdzałoby moją wersję. Przyznam szczerze, że byłem przerażony – padł wobec mnie bardzo poważny zarzut i w dodatku był świadek zdarzenia, a to już podstawa do tego, by wydać wyrok.

Na całe szczęście jeden z moich przyjaciół zajmuje się odzyskiwaniem danych z nośników pamięci – po ponad 10 dniach udało się odzyskać utracone nagranie, co automatycznie zamknęło sprawę.

Wierzcie mi lub nie, ale były momenty, w których nawet moja żona miała wątpliwości czy mówię prawdę. Pewnej nocy położyła się obok i zapytała wprost jak było – tak jakbym nie mówił jej wszystkiego.

Nie chcę nawet myśleć co by było gdyby nie wideorejestrator, niech moja historia będzie przestrogą dla wszystkich kierowców i taksówkarzy – pamiętajcie, licho nie śpi, a nieszczęśliwy zbieg okoliczności może wam bardzo w życiu namieszać.

Na koniec dodam tylko, że Katarzyna się przejechała – trwa wobec niej postępowanie karne. Konto w aplikacji przewozowej udało się odblokować dopiero po MIESIĄCU, przy wszystkim musiał mi pomagać partner, bo ze mną nikt z obsługi i supportu nie chciał nawet rozmawiać.

Tekst został przeredagowany.

Ku przestrodze ...

Ta historia wydarzyła się naprawdę, miała miejsce w maju tego roku w Łodzi. Z informacji od Adama wiemy, że proces przeciwko Pani Katarzynie jeszcze się nie zakończył i prawdopodobnie jeszcze trochę potrwa.

Sami z doświadczenia dobrze wiemy, że wideorejestrator to podstawa, warto natomiast wspomnieć o tym, że przy pracy na taksówce należy zainwestować w sprzęt rejestrujący nie tylko drogę, ale również dźwięk i wnętrze kabiny – by nie pozostawiać śladu wątpliwości w przypadku fałszywych oskarżeń – a powyższa sytuacja mogła przydarzyć się każdemu z nas.

guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

[…] Molestowanie w taksówce – Czyli jak uprzykrzyć życie kierowcy […]

[…] Molestowanie w taksówce – Czyli jak uprzykrzyć życie kierowcy […]

[…] Molestowanie w taksówce – Czyli jak uprzykrzyć życie kierowcy […]