Relacja naocznego świadka w sprawie przejechania 19-letniej mieszkanki Świętochłowic

Relacja naocznego świadka tragedii, w której kierowca autobusu linii 910 rozjechał 19-letnią dziewczynę.

Od zdarzenia, które miało miejsce w Katowicach minął już prawie tydzień. Przypominając: 31 lipca 2021 roku ok. 5 nad ranem w Katowicach przy ul. Mickiewicza kierowca autobusu chcąc rozgonić trwającą na ulicy bójkę przejechał 19-letnią mieszkankę Świętochłowic. Barbara Sz. zmarła na miejscu i osierociła dwójkę dzieci, w wieku 2 lat i 7 miesięcy.

Katowicka prokuratura wysunęła wobec 31-letniego kierowcy MZK zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa dwóch osób, grozi mu do 25 lat pozbawienia wolności lub nawet dożywocie.

Mimo, że od tragedii minął już prawie tydzień, to na światło dzienne wychodzą wciąż nowe fakty, a echo o tragedii nie słabnie. W dobie XXI wieku nie mogło zabraknąć opinii publicznej – zarówno na oskarżonego jak i na ofiarę wylała się fala hejtu – internauci w zdaniach są podzieleni. Do sieci trafiły również zdjęcia zwłok Barbary Sz. – policja bada sprawę.

Udało nam się dotrzeć do naocznego świadka zdarzenia – taksówkarza stojącego na postoju taxi zaraz za skrzyżowaniem z ulicą Stawową. Relacja szokuje. Znajdziecie ją poniżej – tekst ze względu na kontrowersje został przeredagowany.

(…) Od jakiegoś czasu stałem na postoju i czekałem na pasażera – po tym kursie miałem już jechać do domu.

Na Mickiewicza w sobotnie poranki bywa różnie – młodzi, pijani ludzie wracający z imprez to nie jest coś, co by mnie dziwiło. Rzadko jednak dochodzi do incydentów takich jakie miały miejsce 31 lipca.

Zacznę od tego, że były dwie bójki – nie wiem, czy ta druga, w której doszło do tragedii była kontynuacją tej pierwszej. Stałem na postoju i widziałem, że w pobliżu przystanku szarpie się kilka osób – nie było to nic nadzwyczajnego, bo po kilku minutach przestali się szarpać i wydawało się, że to koniec. Potem jednak doszło do drugiej bójki, która przeniosła się na ulicę i nagle ludzie stojący na przystanku zaczęli rozdzielać prowodyrów – nie mam pojęcia czy ta grupa się w ogóle znała – wyglądało to tak, jakby przypadkowi przechodnie chcieli zakończyć akty agresji.

To wszystko działo się jeszcze przed tym jak przyjechał autobus – nadjechał tam chwilę później.

Moim zdaniem kierowca mógł zatrzymać się w bezpiecznej odległości i zawiadomić policję, albo wcisnąć przycisk bezpieczeństwa (wiem, że taki mają – rozmawiałem na ten temat ze znajomym kierowcą autobusu), jak o tym teraz myślę to mógł też ominąć tą bójkę jadąc pod prąd – lewe pasy były wolne.

Wydaje mi się jednak, że chciał zachować się jak szeryf na drodze  – podjechał do grupy trąbiąc i trącił pierwszą dziewczynę, która się przewróciła i szybko wstała. Wtedy ludzie biorący udział w zdarzeniu zaczęli uderzać w drzwi kierowcy i być może chcieli dostać się do środka, ale to kierowca sprowokował tą sytuację.

Potem sytuacja potoczyła się błyskawicznie, kierowca ruszył nagle do przodu z całym impetem i widziałem jak ktoś wpadł pod autobus (nie wiedziałem, że to dziewczyna). Nie wierzyłem w to co widzę – wszyscy krzyczeli, że ma się zatrzymać, bo człowiek jest pod autobusem, a on na chwilę się zatrzymał i ponownie ruszył. Myślałem, że może podwozie busa jest na tyle wysokie, że ten kto wpadł pod autobus po prostu wypadnie z tyłu pojazdu z potłuczeniami, ale to co wydarzyło się chwilę później rozwiało moje wątpliwości.

Na wysokości postoju dla taksówek wypadły najpierw z tyłu autobusu: but ze skarpetką,  później skalp z włosami dziewczyny (wtedy zrozumiałem też, że to musiała być kobieta), a na końcu jej zmasakrowane ciało. Ludzie krzyczeli, słyszałem tylko “Basiu Basiu, Boże Basiu obudź się”, do dzisiaj dudni mi to w głowie.

Kilka sekund po tym jak autobus uciekł, z ulicy Stawowej wyjechała policja – jeszcze nie wiedzieli co się dzieje ale widzieli ludzi, którzy wołali do nich. Ruszyli na pełnym gazie za autobusem (mało co nie wjechali w leżące ciało) i popędzili w stronę zajezdni. Na miejscu tragedii nastała cisza, jakaś kobieta zapytała mnie czy mam koc w samochodzie, bo trzeba przykryć ciało dziewczyny, ale nie miałem żadnego koca, byłem w szoku i nawet nie spojrzałem w  tamtą stronę. Po kilku minutach przyjechało kilka radiowozów (…)

Dziennikarze “Super Express” dotarli do narzeczonego Barbary Sz. To co powiedział łamie serce: “Pomóżcie odzyskać ciało mojej Basi “.

W piątkowy wieczór Basia wraz z przyjaciółmi poszła na dyskotekę – wyjście było zaplanowane. Dzieci zostawiła u rodziców. Na przystanku w centrum Katowic ekipa znajomych czekała na autobus, gdzie doszło do szarpaniny – Basia i jej narzeczony Łukasz (31 l.) stali na chodniku. Łukasz chciał uspokoić znajomych – wtedy nadjechał autobus. – Łukasz! – zdążyła krzyknąć, a chwilę potem pojazd ruszył potrącając ją i ciągnąc co najmniej kilkadziesiąt metrów.

— Próbowałem rozdzielić osoby bijące się na ulicy. Basia pobiegła za mną… Chroniła mnie. Ona zginęła, a ja… Teraz chcę ją pochować. Pomóżcie odzyskać ciało mojej Basi — powiedział narzeczony ofiary Łukasz M.

Barbara Sz. została pochowana w sobotę 7 sierpnia w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej w Świętochłowicach.

guest
8 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Natalia

Liczę na to że zdechnie w pierdlu nic go nie usprawiedliwia

Teresa

Dla wszystkich tepakow, ktorzy bronili kierowcy! Dla dzid ktorzy dawali na zbiorke! Niech ten artykul bedzie dla was !!! Wstydzcie sie bezmozgi!

Radek

Właśnie, Niech giną!

[…] Relacja naocznego świadka w sprawie przejechania 19-letniej mieszkanki Świętochłowic […]

katopato

nauczka dla was zjeby ze jak macie robić burdy pijackie to wypierdalać poza miejsca publiczne, kierowca mogl ominac to prawda ale moze kogos to zreflektuje nad swoim zyciem ktore jest tak kruche

Anna

A czym niby zawiniła że tako karę dostała że chciała pomum za nie długo ty też możesz potszebowac i życzę Ci żeby nikt ci nie pomuk może w tedy zrozumiesz co ty wogule piszesz czemu nikt nie pisze o tych co nie mieli tyle odwagi co ona wyjść i ich uspokojic bo nie mieli tyle odwagi jak ona a to że oni byli pijani i się bili to nie jej wina ona im nie lała do gardła i ona im nie kazała bić typa a ten kierować jak myśleć nie umi a leki mu nie pomagali teraz niech siedzi i… Czytaj więcej »

[…] Relacja naocznego świadka w sprawie przejechania 19-letniej mieszkanki Świętochłowic […]

[…] Media natomiast, decydują się na prowadzenie własnego śledztwa i o efektach informować społeczeństwo, jednym z przykładów może być np. ten artykuł jaki przeczytacie pod linkiem. […]